wtorek, 8 marca 2011

Przedwiosenne lenistwo...

Za oknem prawie wiosenna pogoda, ciepłe, prawie wiosenne słońce zagląda mi przez szyby, a ja... hmmm... ja siedzę i myślę, a to moje myślenie wcale nie jest niczym konstruktywnym. Nie to, żebym nic nie robiła. Właściwie robię bardzo dużo różnych dziwnych rzeczy takich bardziej potrzebnych (jak pisanie artykułów naukowych o znikomym co prawda naukowym charakterze i produkowanie analiz finansowych za pomocą trzech danych) i mniej potrzebnych (jak rysowanie obrazków z królikami i kurczakami o morderczym spojrzeniu, które odzwierciedlają mój obecny nastrój). Jedyne, czego tak naprawdę nie robię to scrapowanie, a właściwie wyprodukowanie jednej, konkretnej rzeczy od początku do końca. Jakoś nawet nowe zabawki mnie nie cieszą i perspektywa tego, że gdzieś tam niezbadanymi ścieżkami Poczty Polskiej wędruje do mnie mój prezent walentynkowo - rocznicowo - kobiecy (znaczy na Dzień Kobiet ;-P) w postaci wielkiego wora kwiatuchów. Nie zmusza mnie nawet do wysiłku zamówienie na 40 zaproszeń ślubnych, bo skoro ślub we wrześniu, to jest jeszcze trochę czasu... No nie chce mi się i już!

Więc kończąc te moje narzekania... Kartka zrobiona jakiś czas temu, kiedy mój nastrój był bardziej wiosenny niż pogoda za oknem, co uwidacznia się w kolorystyce, ale niekoniecznie w formie, bo kartka dość prosta i niczym raczej nie zaskakuje. No, może trochę kształtem, bo jakiś czas temu zebrało mi się na takie "niestandardowe wymiary".



Jakby się intensywnie przypatrzeć, to nawet na kwiatku trochę perfect pearls widać... Chociaż dla mnie dalej są one "niefotografowalne" o_O


Pozdrawiam :-)

poniedziałek, 21 lutego 2011

Wiosennie z przesłaniem...

Kartka przygotowana (jak zwykle na ostatnią minutę) na wyzwanie Scrapujących Polek. W prześladujących mnie ostatnio kolorach. Pewnie ten pociąg do ciepłych słonecznych kolorów jest wynikiem takiej nie do końca podświadomej tęsknoty za tą cieplejszą porą roku. Kartka z pewnością bardziej pracochłonna od tych, które prezentowałam Wam ostatnio, z okienkiem, które już kiedyś się pojawiło (o tu), ale w trochę innej formie (bo tym razem składana "na trzy"), chociaż w podobnej kolorystyce. Do tego mnóstwo kwiatków (które ostatnio namiętnie pokrywam glossy accents... hmmm... uwielbiam ten efekt :-)) no i mnóstwo motylków. A w środku w okienku myśl Alberta Schweiztera, którą bardzo lubię - jedna z niewielu pozostałości po wykładzie z filozofii.





Pozdrawiam ciepło :-)

poniedziałek, 14 lutego 2011

Walentynkowo nietypowo...

Dwie kartki, które ostatnio udało mi się wyprodukować. W walentynkowym temacie, ale w nie do końca walentynkowych kolorach.

Pierwsza w odcieniach szarości, beżu i intensywnych pomarańczy.



Druga turkusowo - różowa z dodatkiem bieli, zieleni i czerni.



Pierwszą kartkę (tak zupełnie na ostatnią minutę) zgłaszam do walentynkowego kartkowego wyzwania na portalu Polki Scrapują.

Pozdrawiam ciepło :-)

sobota, 12 lutego 2011

Odwilż :-)

Może nie za oknem, ale u mnie w życiu na pewno. Zakończyłam trzytygodniową mordęgę i wreszcie mogę chociaż na chwilę zająć się czymś innym, czymś dużo, dużo bardziej przyjemnym :-)

Więc na początek kartka walentynkowa. Taka całkiem prosta, chociaż w nieco innym kształcie i eksperymentalnie pociapana perfect pearls, które nie lubi błyszczeć się na zdjęciach o_O. U mnie Walentynki jak zwykle skromne, bo to dopiero moja druga kartka. Wyprodukowałam ją już kilka tygodni temu, ale nie miałam czasu, żeby ją pokazać. A skromnie, bo ja za bardzo Walentynek nie obchodzę. W sumie nawet nie wiem dlaczego.



I kalendarzyk. Też prosty, na gotowej bazie, taki podręczny, w sam raz do torebki. Zaległy prezent świąteczny dla Magdalenki, który leżał i czekał na okazję, żeby go wręczyć. A swoją drogą Magda ostatnio stała się posiadaczką własnego bloga, na którym będzie można zobaczyć jej wspaniałe prace, różnego rodzaju rysunki i fotografie (na razie tylko kilka, ale pewnie pojawi się ich więcej, jak tylko upora się z ciążącymi nad nią obowiązkami studenta ;-P). W porównaniu z nimi mój kalendarzyk... hmm... właściwie to nie ma porównania o_O



Ahh, jak dobrze jest wrócić :-)))

Dobrej nocki :-*

wtorek, 11 stycznia 2011

Kalendarz świąt nietypowych

...hmm... Moim bliskim znana jest powszechnie moja nieumiejętność sprzątania, a właściwie umiejętność robienia bałaganu, który czasami przybiera wręcz katastrofalne formy. W sumie wygląda to w ten sposób, że każda moja próba porządkowania przestrzeni, w której aktualnie żyję, kończy się stworzeniem jeszcze większego rozgaridiaszu... ehh... Ja osobiście próbuję tłumaczyć to tym, że po prostu mam zbyt wiele rzeczy, które muszę pomieścić na wyjątkowo małej przestrzeni, przez co zwyczajnie tworzy się burdel. No i ktoś mógłby tu powiedzieć, że z pewnością części tych rzeczy wcale nie potrzebuję i spokojnie mogłabym się ich pozbyć i pewnie miałby rację... A właśnie, że nie! Ha! Bo nie wiadomo, co się może kiedyś przydać. Choćby to był kawałek styropianowej listwy, tona zeszłorocznych gazet, kartonowe albo plastikowe pudełka, wstążki, tasiemki, sznurki czy inne cuda na kiju. A że to leży, leży i się rozkłada (ohh, jak dobrze, że muszą minąć dziesiątki, a nawet setki lat, żeby rozłożyło się na amen), to już jest kwestia braku czasu, braku chęci i czyhającej wszędzie depresji (ostatnio zimowej).

Wracając do bałaganu... Wczoraj było święto pt. Dzień sprzątania biurka. Ponoć hucznie obchodzi się je na całym świecie, ja raczej obchodzę je szerokim łukiem ;-) No, żeby nie było, u mnie na biurku ostatnio względnie czysto (według mojej własnej subiektywnej miary) i mam wyjątkowo dużo miejsca do pracy. Spokojnie zmieści mi się na blacie arkusz papieru a3, a nawet coś więcej. I wierzcie mi, że to dla mnie ogromne osiągnięcie. A z okazji święta, tak dla samej siebie (i trochę ku irytacji mojej mamy - okrutnej pedantki) wyprodukowałam sobie taką oto recyklingową rameczkę:



Recyklignową, bo nie ma w niej ani grama papieru do scrapbookingu, a wykonana jest (prawie) w całości z samych niepotrzebnych materiałów i resztek. Sama ramka zrobiona jest z listewki styropianowej przepięknie i mozolnie wyciętej przez Adaśka, sklejonej tylko jemu znanymi metodami, a następnie pomalowanej przeze mnie białą akrylówką. Tył to kawał grubej tektury introligatorskiej, oklejonej skrawkami gazety i też pomazanej tą samą farbą. Napis to oczywiście gazeta :-) Literki nakleiłam za pomocą kleju do decou na resztki papieru wizytówkowego, wycięłam i przykleiłam na taśmie piankowej. Kwiatki i motylki to embossing na gazecie podklejonej na kawał tektury za pomocą kleju w sprayu (z którym jako prawdziwy leń i niechluj nigdy się nie rozstaję). Do tego jeden perłowy ćwiek i kilka perełek. Kolorystyka też inspirowana gazetą, a co :-) Tekst w środku to jeden z aforyzmów Alberta Einsteina, który uwielbiam i który powinien być chyba moim życiowym mottem :-)

Skoro rameczka recyklingowa i do tego mocno potraktowana gazetą, to zgłaszam ją do tego oto wyzwania na Art-Piaskownicy.

A nawiązując do tytułu posta - spodobała mi się idea robienia takich "prezentów" z różnych, dziwacznych powodów, więc myślę, że Kalendarz Świąt Nietypowych na stałe zagości na moim blogu :-)

No i jeszcze muszę się pochwalić. Moja kartka znalazła się w Top5 na Blogu S'Sketches!!! Jestem przeszczęśliwa :-)))

Buziaki :-*

wtorek, 4 stycznia 2011

Wiosna w środku zimy...

Zatęskniłam za ciepłymi, pełnymi słońca kolorami...

Pierwsza kartka wykonana według 43 mapki na blogu S'Sketches. W trochę nietypowym kształcie, powstała z pięknych papierów w pastelowych barwach, dość mocno poprzeszywanych. Do tego wstążka, prosty kwiatek, ciemnożółty kryształkowy ćwiek i parę listków. Ot, prosta, delikatna kartka.



Druga kartka, całkiem prosta, bo papier tak piękny, że żal byłoby zakrywać go mnóstwem dodatków. Dlatego jest na niej jedynie sporo przeszyć, kawałek wstążki i motylek pokryty embossingiem. W rzeczywistości kartka jest dużo bardziej przestrzenna, niestety nie udało mi się tego wychwycić na zdjęciu.




Pozdrawiam :-)

poniedziałek, 3 stycznia 2011

Na biało?

Kartka w bieli, z niewielkim dodatkiem innego koloru chodziła już za mną od jakiegoś czasu. A takie "cukrowe" serducho chyba jeszcze dłużej... Więc jak przeczytałam o tym wyzwaniu W Twórczym Pokoju, to wystarczyło trochę się zmobilizować i zabrać do pracy :-)

Czy jest biało? Hmmm... Chyba tak nie do końca... Trochę kremowo, trochę brązowo, odrobinę srebrzyście i intensywnie czerwono... Do wytycznych jednak pasuje.



Pozdrawiam :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...