A potem sobie pomyślałam, że tak naprawdę chodzi o nabieranie do siebie dystansu. I o to też tak naprawdę chodziło, kiedy zakładałam ten blog. Żeby po prostu nie przeżywać każdej rzeczy, nie analizować każdej porażki, nie rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze. Pokazać kawałek siebie innym ludziom i nie bać się tego, że komuś się to nie spodoba. A poza tym każdy właściciel bloga doskonale wie, jak wielką radość sprawia każdy pozytywny komentarz. I choć na razie było ich tak niewiele, dziękuję za każde dobre słowo :-*
Więc wracając do kwestii nabierania dystansu do siebie. Postanowiłam zrobić swoje pierwsze LO. Pewnie dużym katalizatorem była paleta nr 6 w The Color Room. Bardzo spodobał mi się ten zestaw kolorów, zwłaszcza, że w tym roku choruję na niebieski. Wyszło średnio i chociaż parę rzeczy bym pozmieniała, podoba mi się klimat tego layouta. Jak widać na razie nabieram dystansu do Adaśka (który swoją drogą też jest mistrzem w strzelaniu min) i jego szalonego psa Tajfuna, ale może wkrótce zescrapuję jakąś moją fotografię.

Miłego dnia ;-)
piękny...!
OdpowiedzUsuńwygląda jak na tkaninie, i cudne przeszycia...! :)